W piątek 30 maja o godzinie 5:00 rano spotkaliśmy się na lotnisku w Gdańsku, aby rozpocząć podróż do Turcji. Samolotem dolecieliśmy do Monachium, gdzie czekaliśmy 3 godziny na drugi samolot. Przed odprawą mogliśmy skorzystać z darmowej kawy i herbaty a także pomarzyć o pieknym BMW i80. Po prawie trzygodzinnym locie przesiedliśmy się na taksówki, które miały nas zawieźć do hostelu. Po drodze podziwialiśmy piękno nowopoznanego kraju. Nie uszło naszej uwadze to, że w Turcji mają odmienny styl jazdy niż w Polsce i jest większe zatłoczenie na drogach, mimo że autobusy mają wydzielone pasy. Istambuł wywarł na nas duże wrażenie, jest inaczej niż w Polsce - inny klimat, inna kultura, co dało się odczuć po patrzeniu na ludzi i ich reakcji na ujrzenie Polaków. Dostaliśmy trzyosobowe pokoje, które były ładnie urządzone. Po rozpakowaniu, poszliśmy na plac Taksim, gdzie były pootwierane róznego rodzaju sklepiki. Kiedy wróciliśmy do hostelu, umyliśmy się, zjedliśmy i poszliśmy spać, by rano mieć siły na zwiedzanie.
Dzień II
Dnia drugiego pobytu w pięknej Turcji wstaliśmy o 8:00 i po godzinie byliśmy gotowi na spacer, który zaplanowaliśmy. Celem naszej podrózy było Stare Miasto, które znajdowało się po drugiej stronie, Galata. Najpierw udaliśmy się do Pałacu Topkapi. Była to siedziba sułtanów. Mogliśmy zobaczyć skarbiec, szaty, dziedzińce, stare dokumenty. Mieliśmy również możliwośc zwiedzenia Haremu, gdzie władca wraz ze swymi żonami, dziećmi i kochankami niegdyś mieszkał. Następnie udaliśmy się do lokalnej restauracji, aby posmakować tradycyjnej kuchni tureckiej - kebap, zupa corba. Kolejnym punktem naszego spaceru były zakupy na Krytym Bazarze.
Dzień
III
W
niedziele po śniadaniu, poszliśmy do Błękitnego Meczetu, którego
dnia wcześniej nie udało nam się zobaczyć, z uwagi na modlitwe
muzułmanów. Pogoda nam nie sprzyjała, ponieważ padało i było
zimno. Chcąc wejść do meczetu, kobiety musiały mieć chusty na
głowie i wszyscy zdjęte obuwie. Wracając do hotelu mijaliśmy
Świątynie Hagia Sophia, która obecnie jest muzeum. O godzinie
13:15 czekała na nas taksówka, która zawiozła nas na dworzec
autobusowy, stamtąd udaliśmy się busem do Sarkoy, aby rozpocząć
nasz projekt. O godzinie 19:00 czekała na nas już grupa turecka,
niemiecka i bułgarska. Po nas przyjechali jeszcze Włosi. Po
rozpakowaniu się udaliśmy się na spacer aby zapoznać się z
okolicą.
Dzień
IV
W
poniedziałek rano po wspólnym śniadaniu pojechaliśmy do szkoły,
gdzie zostaliśmy przywitani przez dyrektora i uczniów tureckich
oficjanym apelem, a później tureckim tańcem. Zoorganizowane
zostały także zabawy, które pozwalały na lepsze poznanie się.
Podczas jednej z nich każdy dostał po goździku, a potem każdy
kraj sadził drzewo, które miało upamiętniać nasz pobyt w Turcji.
Następnie grupa turecka przedstawiła dwie prezentacje, pierwszą o
Turcji a druga o przedsiębiorstwach, które funkcjonują w Sarkoy.
Kolejnym etapem dnia było spotkanie się z władzami miasta, gdzie
jeden z opiekunów z każdej grupy miał powiedzieć coś o zadaniach
projektu. Najbardziej podobała nam się wypowiedź nauczyciela z
grupy niemieckiej, Jensa, który powiedział, że dzięki temu
projektowi, poznajemy ludzi innej narodowości, zaprzyjaźniamy się
z nimi, więc później nie będziemy do nich strzelać. Była to
przenośnia, ale idealnie obrazowała cel projektu, którym jest
tolerancja i współpraca. Po spotkaniu udaliśmy się na lunch i na
zwiedzanie pięknego Sarkoy. Byliśmy m.in na wybrzeżu, gdzie
robiliśmy grupowe zdjęcia na tle pięknego morza Marmara. Następnie
pojechaliśmy do muzeum etnograficznego i na spotkanie z burmistrzem
Sarkoy. Po pierwszym dniu doszliśmy do wniosku, że Turcja to bardzo
gościnny krajem, gdzie byśmy nie poszli zawsze zostawaliśmy
poczęstowani przękoskami. Po powrocie, nauczycieledali nam trochę
czasu dla siebie, więcposzliśmy wzdłuż plaży, która znajdowała
się ok. 20 m od hotelu.
Dzień
V
Dnia
piątego pojechaliśmy do szkoły, gdzie jako pierwsze zostały
przedstawione prezentacje Business in my city przez grupe włoską
polską. Były one zrozumiałe i zaprezentowane w przejrzysty sposób.
Następnie grupa bułgarska dla nas swój taniec narodowy. Tego dnia
była piękna pogoda, więc przed lunchem pojechaliśmy do centrum
miasta. Tam o 13:00 mieliśmy się spotkać pod restauracją. Żeby
skorzystać ze słońca, grupa udaliśmy się na plaże i na molo.
Nie obeszło się bez mnóstwa zdjęć i śmiechów. Po drodze
nagrywaliśmy filmiki, które zostną obrobione podczas reszty
wyjazdu. Po lunchu pojechaliśmy do fabryki wina. Dowiedzieliśmy się
jak przebiega proce wytwarzania i na własne oczy mogliśmy zobaczyć
plantacje winogron. Aby wzbogacić naszą wiedze, zwiedziliśmy także
muzeum wina, w którym mogliśmy kupić róznego rodzaju przetwory,
które sa z niego robione m.in mydło, czy oliwe.
Dzień VIW środę z samego rana, udaliśmy się na wycieczkę do Çanakkale. Za nim dojechaliśmy jednak do celu, zwiedziliśmy muzeum przedstawiające losy Tucji. Przechodzilismy tam przez różne sale, w których były krótkie projekcje filmowe, a także mogliśmy stanąc i uda się w rejs imitacją statku. Następnie udaliśmy się do Historycznego Parku Narodowego półwyspu Gallipoli. Cały obszar Parku Narodowego Gallipoli stanowi dziś miejsce kultu, a przez cały rok tłumnie odwiedzany jest przez mieszkańców wszystkich obszarów Turcji, jak i zagranicznych turystów, pragnących oddać hołd poległym. Przemierzając obszary Gallipoli można natrafić na wiele cmentarzy oraz pomników upamiętniających kampanię dardanelską, z których największe wrażenie robił Pomnik Upamiętniający Męczenników Çanakkale oraz otaczający go Park Narodowy, zlokalizowany niemal na samym krańcu półwyspu. Po zwiedzaniu udaliśmy się na lunch. Wracając do hotelu, jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, gdzie po drugiej stronie mogliśmy zobaczyc azjatycką część Turcji, ale niestety nie mogliśmy przepłynąc, ze względu na niedogodną pogode. Tak zmęczeni po całym dniu wróciliśmy do hotelu, a wieczorem została zorganizowana dyskoteka, gdzie wszyscy się świetnie bawili
Dzień VII
W sumie w ostatni dzień naszego projektu najpierw udaliśmy się do szkoły, gdzie wszystkie państwa przedstawiły swoje prezentacje na temat, jak w mieście z którego przyjechaliśmy rozwija się przedsiębiorstwo, krok po kroku. Po tym nasz grupa zatańczyła polski taniec narodowy nazywany Kowalem, po nas wystąpili niemcy ze słyną makareną . Następnie udaliśmy się do fabryki sera. Wszyscy musieli założyc czapki, rekawiczki i specjalne obuwie ochronne aby móc zapoznac się z całym etapem tworzenia. Potem pojechaliśmy na lunch i mieliśmy czas wolny. Wieczorem jak wszyscy byli już spakowani udaliśmy się do restauracji, gdzie miała się odbyc pożegnalna kolacja. Jedzenie, które nam podali było wyśmienite, każdy się zajadał. Gdzieś w połowie wieczoru , ku naszemu zdziwieniu, zaczął grac lokalny zespół, tradycyjną turecką muzyke. Wszystkim przypadało to do gustu i po niedługim czasie wspólnie tańczyliśmy. Ale niestety szybko minął czas zabawy, po 23:00 przyjechał po nas autokar i musieliśmy wrac do hotelu.
Dzień VIII
Po bardzo krótkim śnie, musieliśmy zacząc się żegnac, ponieważ już o 8:00 czekał na nas autokar, żeby zawieśc nas do Istanbułu. Jechaliśmy z grupą włoską, która miała wylot następnego dnia. Pożegnaliśmy się więc z Bułgarami, Niemcami i Turkami, było nam przykro, że tak szybko minęła wycieczka, ale trzeba było już jechac. Po paru godzinach byliśmy już na miejscu. Włosi udali się do swojego hotelu, ale jeszcze wieczorem mieliśmy się z nimi spotkac. Tak więc pojechaliśmy w swoją stronę. Okazało się, że nasza grupa, musi mieszkac w dwóch różnych budynkach, ale na szczęście odległośc była niewielka. Ustaliliśmy o której godzinie mamy się spotkac na głównym placu i poszliśmy się odświeżyc po podróży. Około 18:00 spotkaliśmy się w umówionym miejscu i poszliśmy na Bazar. Wieczorem, tak jak było ustalone, dołączyła do nas grupa włoska i udaliśmy się z nimi na spacer. Niestety i to spotkanie dobiegło końca i trzeba było się pożegnac.
Dzień IX
Następnego ranka, już w gronie polskich osób, udaliśmy się na wycieczke przez most Galata gdzie byliśmy już na początku podróży. Tym razem jednak połowa grupy chciała zwiedzic Cysterny, których nie udało się zobaczyc w pierwszych dniach, druga część za to miała czas wolny. Koło 15 poszlismy na lunch, gdzie znowu zajadaliśmy się tureckim jedzeniem. Następnie poszliśmy na Kryty Bazar, gdzie robiliśmy już po raz ostani zakupy.Wieczorem, zmęczeni wróciliśmy do hotelu
Dzień X
Tego dnia mogliśmy troche dłużej pospac z racji tego, że dopiero o 12 miały być po nas taksówki, aby zawieśc nas na lotnisko. Chociaż te osoby, które ubolewały nad faktem, że nie ma Wi-fi u nas, musiały iśc do drugiego mieszkania, gdzie znajdowała się reszta grupy. Mały problem był jednak z taksówkami, które podjechały tylko pod jedno z mieszkań, a reszta grupy ze swoimi bagażami musiała dojśc. Jednak po tym, spokojnie wyruszyliśmy w drogę. Na lotnisku czekaliśmy około dwóch godzin na samolot,, ale bedąc już w nim okazało się, że ma on prawie godzinne spójźnienie i wszyscy się bali, że nie zdążymy na ten, którym mielismy leciec z Monachium. Wszystko jednak się udało i planowo dolecieliśmy do Gdańska, gdzie się pożegnaliśmy i pojechaliśmy do domów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz